04 Luty 2023 02:45
Nawigacja
Artykuły » PUBLIKACJE » Część I - Władysława Czachórskiego żywot i sprawy
Część I - Władysława Czachórskiego żywot i sprawy

Część I - Władysława Czachórskiego żywot i sprawy

Motto
Choć kobiet nie lubił - kobiety malował Choć pieniędzy nie miał— antyki skupował Choć nigdzie nie jeździł - na banhofie jadał Choć smakosz znakomity - kuchni nie posiadał.

 


 



Przedmowa 

 

 

Przypadającą w 2000 roku 150. rocznicę urodzin (i zaraz w następnym 90. rocznicę śmierci) Władysława Czachórskiego uczczono w Lublinie - jako miejscu urodzenia artysty - artykułem Szekspir malowany w „Kurierze Lubelskim" z 14 lutego 2000 roku oraz wmurowaniem tablicy pamiątkowej w ścianę domu, w którym się urodził (róg Złotej i Dominikańskiej). Roczni cę śmierci uczcił tenże „Kurier Lubelski" artykułem z 19 stycznia 2001 ro ku pod tytułem Pejzaż dzieciństwa, a „Gazeta Wyborcza" z 3 października 2001 roku zatytułowała swoje wspomnienie o Władysławie Czachórskim Artysta od pięknych dam.
W skali krajowej rocznicę śmierci artysty uczciła na swych łamach „Rzeczpospolita" z 27-28 stycznia 2001 roku artykułem Choć kobiet nie lu bił, pięknieje malował i „Gazeta Antykwaryczna" nr 6 (2001) zamieszcze niem na okładce kolorowej reprodukcji głośnego obrazu artysty Aktorzy przed Hamletem, wewnątrz tekstem o Teatrze w teatrze, przedstawiającym dzieje tego płótna, do dnia dzisiejszego znajdującego się poza krajem.
Rocznicę śmierci malarza uczczono mszą św. za jego duszę w kościele parafialnym w Grabowcu, gdzie na cmentarzu spoczywa jego ciało, oraz wystawą biało-czarnych i kolorowych reprodukcji obrazów artysty w tamtejszym Ośrodku Kultury. Także mszą świętą w kościele oo. Dominikanów w Lublinie, przed którym na ścianie domu, w miejscu urodzenia Czachórskiego znajduje się pamiątkowa tablica.
Ukoronowaniem obu rocznic była wystawa obrazów artysty w salach Zamku Lubelskiego. Jej otwarcia dokonał dyrektor Muzeum Zygmunt Na-salski wobec licznie zgromadzonej publiczności i zaproszonych gości. Esej W cieniu Monachium. Twórczość artysty wygłosił dr. hab. Lechosław La-meński z Instytutu Sztuki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, a Doro ta Kubacka z Działu Sztuki Muzeum zapoznała zebranych z kalendarium życia i twórczości malarza.
Pamiątką po wystawie, czynnej do końca grudnia 2001 roku, jest Katalog Wystawy ze wstępem Barbary Czajkowskiej, kierownika Działu Sztuki Muzeum, z wyżej wymienionymi wystąpieniami z otwarcia oraz z reproduk cjami 33 obrazów artysty zgromadzonych na Wystawie.

Od autora
Jako mały chłopiec bywałem na cmentarzu w Grabowcu. Po lewej stronie głównej alei cmentarnej, w jej środkowej części, mijałem piękny, czarny sarkofag - „Grób rodziny Czachórskich". W kościele parafialnym przyglą dałem się obrazowi trochę innemu niż religijne, temu, który znajdował się w bocznym ołtarzu. Na schodach, jakby w bramie innego kościoła namalo wanego na obrazie, młody kapłan trzymał jedną rękę nad głową klęczącej dziewczyny. Drugą miał wzniesioną w górę, gdzie nad prześwitem owej bramy z rąk pięknego aniołka spływały do tej podniesionej ręki świetliste stru mienie. Wokół obu postaci - księdza i dziewczyny - rodzina oczekiwała w napięciu i nie bez zalęknienia czegoś nadzwyczajnego.
W 1938 roku zamieszkałem w pobliskich Szystowicach i każdej niedzieli czy w święta idąc do kościoła mijałem dochodzący do łąk park grabowczy-kowski. Gdy łąki zalała woda lub pokrył gruby śnieg, przechodziłem goś cińcem po przeciwnej stronie parku. Z prześwitu jego drzew wyłaniał się drewniany dworek z gankiem-werandą o ukośnych białych kratkach. Była to siedziba ziemiańska Bieńkowskich.
W szkole moim ulubionym przedmiotem była historia i gdy zdobyłem średnie, a później i wyższe wyksztacenie, zapragnąłem spłacić dług miejscu swego urodzenia za wiedzę, jaką tam zaczerpnąłem. Gromadziłem i zgłębiałem historię miasteczka, które kiedyś było siedzibą powiatu i miało obronny zamek.
Olśnieniem był artykuł, który ukazał się w 3 lutego 1974 roku w „Tygodniku Powszechnym" (nr 5), na temat nieznanych notatek Czachórskiego o Gierymskim i Sienkiewiczu. Białe karty, jakimi były grób rodziny Czachórskich, obraz w kościele, dworek w parku, zaczęły się zapełniać treścią z owych przeczytanych notatek. Dworku już nie było. Właściciel musiał go opuścić, do środka wszedł były robotnik folwarczny z dobytkiem i nierogacizną. Wiatr zerwał dach, dworek popadł w ruinę i zniknął z powierzchni ziemi.
Autorkę owego artykułu, Bogumiłę Grzegorzewicz, odnalazłem w Lublinie. Otrzymałem od niej zdjęcia dworku, dwa zdjęcia salonów, sygnaturę listu dawnego właściciela (oryginał przechowywany był w Bibliotece Ossolineum we Wrocławiu i biblioteka ta szybko mi go nadesłała). W liście tym prosił Czechórski przyjaciela, by po śmierci ciało jego przywieziono do kraju i złożono u boku rodziców i brata.
Wystawa lubelska z 2001 roku była o 68 obrazów uboższa od wystawy pośmiertnej artysty z 1911 roku. Sporo obrazów z tamtej wystawy znalazło nabywców. Wiele podzieliło los stolicy, jak też właścicieli poza stolicą, w nie spokojnych latach dwu wojen światowych. Około 10 obrazów z krajów za chodnich, gdzie znajdowała się i nadal znajduje lwia ich część, trafiło w ostatnich latach na aukcje polskie, lecz ich nabywcy nie wypożyczyli tych dzieł na wystawę w Lublinie, żądając wysokich zabezpieczeń.
Wiedza o malarstwie artysty i jego twórczości w kraju uległa znaczne mu rozszerzeniu i opracowaniu. Poza monografią o życiu i twórczości artysty pióra Henryka Piątkowskiego z 1927 roku, w 1974 roku w Lublinie powstał maszynopis pracy magisterskiej Bogumiły Grzegorzewicz Władysław Czachórski, napisanej pod kierunkiem prof. Andrzeja Ryszkiewicza z Insty tutu Sztuki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Podstawą do przedstawienia osoby i twórczości artysty, podobnie jak u pierwszego biografa z roku 1927, był Dziennik artysty prowadzony w latach 1878-1881. Obie monogafie za cel miały ukazanie osobowości i twórczości malarza.
W niniejszym opracowaniu, poza wykorzystaniem materiałów z Dzien nika i poza przedstawieniem twórczości artystycznej Władysława Czachór-skiego do 1881 roku (co wraz z twórczością z okresu studiów i bezpośre dnio po ich ukończeniu będzie lwią częścią tej pracy), ukazane zostaną szcze góły jego życia prywatnego, poza malarstwem. Będzie to jego muzyka, którą umilał czas wizyt kolegów u siebie bądź będąc u nich, wypady w okresie zimy w Monachium na łyżwy, do teatrów, wypady na jeziora z godzinnym pływa niem, polowania w okresach jesienno-zimowych w kraju, praca w ogrodzie, a nade wszystko turystyka górska. I w końcu nie można pominąć bardzo licz nych wojaży artysty. Zwiedzanie słynnych galerii w Wenecji, Florencji, Genui, Mediolanie, Lucernie czy Bazylei. Wiadomości na ten temat czerpałem z listów Władysława Czachórskiego do Mścisława Godlewskiego z lat 1885-1908, do których miałem dostęp dzięki sprowadzeniu ich kopii z Biblioteki Ossoline um we Wrocławiu do Muzeum Lubelskiego na Zamku.
Znaczną wiedzę o malarzu Czachórskim zdobyłem dzięki zapoznaniu się z jego Dziennikiem, użyczonym mi przez panią Zofię Bieńkowską. Przeczytałem również pracę magisterską Bogumiły Grzegorzewicz z 1974 roku. 125 rocznicę urodzin malarza w 1975 roku uczciłem w wąskim kręgu starszego pokolenia i kilkunastu szkolnych kolegów w Grabowcu. Z licznego grona nauczycielskiego nikt się nie zjawił - poskutkował nacisk instancji partyjnej, gminnej i szkolnej. Zawiadomienie o odczycie wysłano pani Zofii Bieńkowskiej w przeddzień terminu, w którym miał miejsce. Nie śmiano by jej spojrzeć w oczy. Najprawdopodobniej ówczesne władze zdawały sobie sprawę z tego, że gdyby ujrzała, że dworku już nie ma, ciężko by to przeżyła.
Obecnie, w zmienionych warunkach społeczno-ustrojowych, po wystawie obrazów artysty i uroczystościach z okazji rocznic: 150. urodzin i 90. śmierci Władysława Czachórskiego, wiedza o nim uległa znacznemu rozszerzeniu.
Nie została jednakże w pełni wykorzystana bogata korespondencja artysty, złożona ze 139 listów, sprowadzona przez Dyrekcję Muzeum Lubelskiego z Biblioteki Ossolineum we Wrocławiu. Została mi ona udostępniona i stanowi bogaty materiał o charakterze pamiętnikarskim z życia i twór czości artysty z lat 1875-1911.
Wyrazy wdzięczności składam nieżyjącej śp. Zofii Bieńkowskiej za użyczenie Dziennika artysty, siostrze Bogumile Grzegorzewicz za wiele zdjęć i kilkanaście listów artysty do jego brata i bratowej, Dyrekcji Muzeum na Zamku za umożliwienie mi zapoznania się z korespondecją malarza. Pracownikom bibliotek lubelskich: uniwerstyteckich KUL i UMCS oraz Miej skiej im. H. Łopacińskiego w Lublinie składam serdeczne podziękowanie za udostępnienie mi materiałów o artyście. Serdeczne podziękowanie składam również panu profesorowi dr. hab. Piotrowi Węgleńskiemu, rektorowi Uniwersytetu Warszawskiego, za nadesłanie mi trudno dostępnego numeru „Słowa" z 11 czerwca 1911 roku, w którym opisana jest retrospektywna pośmiertna wystawa obrazów Władysława Czachórskiego.

Genealogia
Protoplastą rodu Czachórskich był Stanisław Czachórski herbu Abdank, żyjący w Krakowskiem w drugiej połowie XVII wieku. Wśród jego synów i ich następców (nie brakowało wśród nich też przedstawiciela stanu duchownego) piastu jących różne urzędy, komorników, burgrabiów, zatrzymać się należy nadziadku malarza - Józefie Czachórskim, plenipotencie skarbu publicznego w województwie lubelskim, ożenionym z Zofią Wierzbicką, właścicielką dóbr Niemce pod Lublinem. Ojcem malarza był Wiktor, nauczyciel muzyki, a matką Maria z Popielów, rodem z Hustowa w Rzeszowskiem.
Ślub rodziców malarza miał miejsce w Lublinie 4 maja 1848 roku, jak o tym zaświadcza, księga zaślubin numer 1848/38 rzymskokatolickiej parafii archikatedralnej św. Jana w Lublinie.
Ze świadectwa chrztu wydobytego z ksiąg metrykalnych tejże parafii z roku 1850 wynika, że Władysław Maurycy Cza chórski urodził się w Lublinie 22 września (stąd drugie imię) 1850 roku, a ochrzczony został 22 października 1850 roku. Rodzicami chrzestnymi byli Stanisław Wierzbicki i Anna z Wierzbickich Duninowa - wuj i ciotka ojca.

Dzieciństwo
Rodzice Władysława Czachórskiego mieszkali w Lublinie w kamienicy Aleksandry z Rajewskich Kurowskiej (matki chrzestnej młodszego brata malarza, Stanisława), usytuowa nej vis-d-vis kościoła oo. Dominikanów przy ulicy Złotej - róg Dominikańskiej.
Władysław miał urozmaicone dzieciństwo; wraz z młodszym o trzy lata bratem wyjeżdżali corocznie na okresy letnie do Grabowczyka koło Grabowca, niedużego majątku w powiecie hrubieszowskim, zakupionego przez rodziców wkrótce po zawarciu małżeństwa. Jesień, zimę i wiosnę spędzał w Lublinie, gdzie uczył się i uczęszczał do szkoły. Grabowczyk, liczący 472 morgi obszaru, to typowa szlachecka siedziba z dworkiem i okalającym go parkiem. Dworek i park od traktu Grabowiec-Uchanie przedzielał ogród warzywny, a odległości do najbliższych miasteczek wynosiły: w stronę zachodnią do Grabowca 2 km, na wschód do Uchań 10 km, na północ, wygonem i przez las do Wojsławic 8 km.
Dworek otaczały bogato rzeźbione tereny: w pobliskim Grabowcu wznosiła się Góra Zamkowa, na którą łagodniejszym zboczem wspinali się bracia podczas letnich wakacji. Na płaszczyznowym szczycie stała zachowana jeszcze brama wjazdowa obronnego ongi zamku. Widoki z tego miejsca - na wijącą się w dole rzeczkę Kalinówkę, łąki przed miasteczkiem i dalsze pola z siniejącą w dali linią lasu - są wspaniałe. Wyobraźnię młodych Czachórskich pobudzały istniejące tu lochy podziemne, ciągnące się spod zamku, popod wzgórzami na wschód ku Dańczypolowi, gdzie w głębokim jarze oglądali ich wylot. Dwór w Dańczypolu oddzielały od Grabowczyka jedynie łąka i płynąca środkiem Kalinówka.
W Lublinie, w okresie nauki szkolnej, nabliższym otocze niem dla Władysława Czachórskiego był kościół oo. Dominikanów, gmach gimnazjum (dzisiejsze Archiwum Państwowe), katedra, kamienice Starego Miasta. Rynek ze stojącym poś rodku Trybunałem Koronnym, nieco niżej fara. Miała ona na zewnątrz tak osobliwą postać, że drugą taką trudno było znaleźć. Osobliwość tę tworzyła głównie bardzo wysoka wieża, przy nadzwyczaj krótkiej a szerokiej nawie i bardzo stromym dachu części kapłańskiej.1 Poniżej fary usytuowana była Brama Grodzka, a poza nią, na wzgórzu, zamek królewski, w którym ongiś pobierali nauki synowie monarchy.
Po przeniesieniu siedziby gimnazjum na ulicę Namiestnikowską, droga na lekcje prowadziła Bramą Krakowską obok ratusza i kościoła Świętego Ducha do pomnika Unii Lubel skiej i kościoła oo. Kapucynów. Bogata historia miasta i zabytków kształtowały świadomość chłopca przekazywaną mu przez ojca podczas spacerów i w dni wolne od nauki.

Lata szkolne 1861-1868
Do klasy drugiej klasycznego gimnazjum przyjęty został Czachórski jako 11-letni uczeń, po złożeniu egzaminu wstępnego. W domu nauczycielem synów był ojciec, który kończył owo gimnazjum w 1840 roku. W starym gmachu gimnazjalnym obok katedry naukę pobierał tylko rok. Dyrektorem tej szkoły był wówczas Józef Skłodowski, dziadek Marii Curie-Skłodowskiej. W roku 1862, wskutek reformy szkolnej Wielo polskiego, gimnazjum zostało przemianowane na liceum i przeniesione na ulicę Namiestnikowską (dzisiejsza Naruto wicza 12), a dyrektorem został Józef Żochowski, przeniesiony z Radomia. Liceum miało charakter humanistyczny i od klasy piątej dzieliło się na dwa oddziały: filozoficzny i techniczny.
Profesorowie liceum wywodzili się ze zniesionej w 1862 r. szkoły realnej i z kilka lat wcześniej zamkniętego gimnazjum w Szczebrzeszynie. Część z nich pochodziła z Poznańskiego, usunięta ze szkół przez rząd pruski. Historii uczył w tym lice um Henryk Jezierski.2 Artystycznie kształtował młodego Czachórskiego Ignacy Urbański, nauczyciel rysunku i kali grafii. On pierwszy zwrócił uwagę na rysunkowe zdolności chłopca. Interesował się tymi uczniami, którzy przejawiali malarskie czy rysunkowe uzdolnienia. Urbański, nauczyciel ojca Czachórskiego, był proszony przez tegoż o szczególną opiekę nad synem. Zdolności do malarstwa zaczęły domino wać nad muzycznymi, którymi też był obdarzony i nad który mi w domu czuwał ojciec, nauczyciel muzyki.
W trakcie nauki w liceum miały miejsce w Lublinie wydarzenia lat 1861 i 1862 i samego powstania styczniowego. Wła dysław Czach&´rski z uwagi na swój młody wiek czynnego udziału w powstaniu nie brał. Był jednak świadkiem podnios łych nastrojów patriotycznych, noszenia żałobnych strojów przez niewiasty i ucieczek z ław szkolnych starszych chłopców z najwyższych klas licealnych do powstańczego oddziału Frankowskiego.
Po upadku powstania, gdy w liceum rozpoczęto nasiloną rusyfikację, rodzice chłopca (po ukończeniu przez niego klasy piątej) przenieśli go - dla dalszej nauki - do Warszawy. Tu za opiekował się nim profesor Rafał Hadziewicz, u którego na stancji zamieszkał. Profesor udzielał mu uzupełniających le kcji, w tym rysunku, dzięki czemu w listopadzie 1866 roku Czachórski znalazł się w klasie rysunkowej, w której wykła dali profesorowie rozwiązanej Szkoły Sztuk Pięknych. Byli to między innymi: Rafał Hadziewicz, Chrystian Breslauer, Ale ksander Kamiński, Konstanty Hegel, Adolf Woliński. W skła dzie Rady zasiadali sławni malarze: Suchodolski, Simler, Les-ser i inni.
Rysunkiem z modelu gipsowego w klasie rysunkowej kie rowali Rafał Hadziewicz i Aleksander Kamiński, rysunkiem z ornamentów - Hegel i Zaleski, a rysunkiem technicznym -Podczaszyński i Woliński. Pejzaż należał do Breslauera. Czachórski zaliczany był do najzdolniejszych uczniów obok Walentego Brochockiego i Wilhelma Kotarbińskiego. Według Henryka Piątkowskiego, który również był uczniem w klasie rysunkowej, prof. Hadziewicz nadzwyczaj lubił Czachórskiego i wielką mu zawsze przepowiadał przyszłość.
Młodzi adepci szkoły, według jednego z nich (Panteleona Szyndlera) z biciem serca ukazywali sobie Czachórskiego, ulubieńca Hadziewicza, Brochockiego, którego znowu Bres lauer miłował, Wilhelma Kotarbińskiego i Tiesa - czterech najbardziej zaawansowanych wtedy uczniów klasy rysunkowej.3 Ukończył ją Czachórski w niecałe dwa lata, ale na niej nie poprzestał.

Studia 1868-1875
Niecały rok był Czachórski studentem drezdeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, w której doszedł do dużej wprawy, wprost precyzji w rysowaniu szkolnych modeli. Według Henryka Piątkowskiego, stały się one wzorem dla akademickiej młodzieży i zdobią zbiory krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych.4
W Dreźnie Czachórski studiował z Edwardem Romerem, o dwa lata starszym od siebie wilnianinem, uzdolnionym ma larsko (jak jego ojciec-amator, u którego wraz ze starszym bratem Alfredem pobierał pierwsze nauki). Edward Romer uczył się też u Kanuta Rusieckiego, wileńskiego portrecisty. Władysław Czachórski wraz z Romerem postanowili prze nieść się na dalsze studia do Monachium, do tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych.

Bawaria i Monachium
Akademia w Monachium odgrywała wówczas wielką rolę w życiu artystycznym nie tylko Bawarii, ale i całych Niemiec. Monachium ze swoją rezydencją królewską, katedrą, uniwer sytetem, starą i nową Pinakoteką, a nade wszystko Akademią Sztuk Pięknych było dla krajów Furopy Środkowowschodniej w pierwszej i przez drugą połowę XIX wieku pomostem do sztuki zachodnioeuropejskiej. Od roku 1255, kiedy stało się sto licą Bawarii, rozległego księstwa na południu Niemiec, stara niem jego władców z rodu Wittelsbachów, sięgających nieraz po koronę królewską, a nawet cesarską (Ludwik IV Bawarski), stopniowo zamieniało się w centrum kultury europejskiej. Już w XVI w. Alfred V zwany Wielkim gromadził w Monachium imponujące zbiory malarstwa, rękopis&´w i rzeźby antycznej oraz zajmował się mecenatem nad muzyką dwor ską, dzięki czemu uznawany jest za jednego z największych władców epoki. Wiek wcześniej książę bawarski Jerzy Bogaty pojął za żonę Jadwigę, córkę polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka. Z okazji zaślubin tej pary w mieście Landshut odbyło się słynne wesele, żywe w pamięci do dziś i od tego czasu corocznie uroczyście świętowane. Kolejnym mariażem polsko-bawarskim było małżeństwo Maksymiliana Emanuela (1679-1726) z córką Jana III Sobieskiego i Marysieńki, Tere są Kunegundą. Książę ten dużo podróżował, pozostając przez pewien czas w przymierzu z Francją.5
Włoska architektura pałaców bawarskiej szlachty i możno władztwa przeplatała się z coraz liczniejszymi ogrodami w stylu francuskim i francuskimi rozwiązaniami urbanisty cznymi - szerokimi alejami łączącymi ważne budynki i śmia łymi perspektywami, sięgającymi poza granice miast.6
Roztropność władców Bawarii dała o sobie znać we wspól nym działaniu z władzami miejskimi Monachium. Pozwoliło to na rozbiórkę niepotrzebnych, z uwagi na postęp technicz-no-wojskowy, murów i obwarowań, z pozostawieniem tylko ozdobnych bram.
Przełom wieku XVIII i epoka napoleońska przyniosły Ba warii i Wittelsbachom korzystne zmiany. Bawaria stała się ponownie królestwem i dzięki rozsądnej polityce swoich władców była nim do roku 1918, z własną koleją, wojskiem, walutą i ambasadami. Ludwik I (1825-1848) postanowił upodobnić Monachium do Paryża. Miasto zawdzięcza mu 2/3 swych zabytków i pomników architektury.
W roku 1815 naczelnym budowniczym i zarazem archite ktem Monachium był Leo von Klenze. Nawiązywał do klasy cznych form greckich oraz do architektury średniowiecznej i renesansowej. Kolejno powstawały jego dzieła: Odeon, Glip-toteka, Koenigsbau, Stara Pinakoteka, Propyleje i kościół Wszystkich Świętych jako obiekty marzeń królewskich. Mak symilian II, syn Ludwika I, panujący w latach 1848-1864, po pierał naukę i literaturę - przede wszystkim poezję. Rozwijał także zamierzenia ojca: w 1855 r. założył Bawarskie Muzeum Narodowe, zbudował gmach tzw. Maximilianeum z galerią obrazów i dzieł sztuki, nowoczesny Glastpalast (pałac szkla ny), w którym odbywały się międzynarodowe wystawy. Kon tynuował rozbudowę urbanistyczną miasta (Maximilianstras-se z całą jej zabudową), jednakże w stylu romantycznego his-toryzmu, co przejawiło się w architekturze zamków myśliw skich w pobliżu Monachium. Syn jego Ludwik II, zmarły w 1886 r., przyczynił się szczególnie do tworzenia korzyst nych warunków dla rozwoju muzyki teatru operowego. Ini cjował budowę licznych zamków o fantastycznej architektu rze, za co został odsunięty od władzy i rządy nad Bawarią przejął jego stryj, książę Luitpold - wielki miłośnik malarstwa.
Wróćmy do monumentalnych budów samego Monachium. Plac Karolingów z obeliskiem pośrodku był dziełem Karola Fischera (autora i budowniczego teatru dworskiego). Archite kturę ogrodową tworzył Ludwik Schel, a Roman Antoni Boos ozdabiał umieszczone tam arkady cyklem rzeźb, przedstawia jących czyny Herkulesa.7 Gliptoteka zbudowana przez Klen-zego była świątynią sztuki pomagającą przenieść się w świat antyku.8
Monumentalna architektura potrzebowała monumental nego malarstwa. Sprowadził więc Ludwik I z Rzymu Petera Corneliusa, któremu polecił wymalowanie trzech sal. Pierw sza była salą bogów z wyobrażeniami przedstawiającymi Olimp, druga - salą herosów, trzecia - Hadesu. Starą Pinako-tekę ozdobił Cornelius freskami z historii świata, w czym po mocni mu byli uczniowie królewskiej Akademii Sztuk Pięk nych. W Pinakotece znalazły się zgromadzone przez Wittels-bachów zbiory wczesnego malarstwa włoskiego, dzieła Rafae la, szkoła bolońska, wiele obrazów Durera i wczesne malarstwo holenderskie. Peter Cornelius jest też twórcą Sądu Ostatecznego w kościele św. Ludwika w Monachium.
Do takiego Monachium - ośrodka sztuki skupiającego wy bitnych artystów, jednego z największych centrów muzealnic twa, handlu dziełami sztuki i szkolnictwa artystycznego, wy wierającego duży wpływ na sztukę środkowej Europy i kra jów bałkańskich - zjeżdżali na studia malarskie Polacy i przedstawiciele innych narodowości. Stąd miasto otrzymało miano „Aten Północy" czy też „Aten nad Izarą", od nazwy rzeki przepływającej pośrodku.
W okresie studiów Czachórskiego w Monachium na tutej szej Akademii Sztuk Pięknych naukę pobierało około 70 mło dych Polaków, niejednokrotnie braci. Wymienić tu należy Ma ksymiliana i Aleksandra Gierymskich, Adama i Mariana Chmielowskich, Alfreda i Edwarda Romerów. W trzy lata później dołączył do Czachórskiego jego młodszy brat, Stanisław.
Dlaczego tak licznie tu zjeżdżano? By w pełni zrozumieć znaczenie Monachium jako centrum sztuki, zacytować należy wypowiedź Marii Kalergis, heroiny romansów i bywalczyni dworów i salonów europejskich:
Monachium urzeczywistnia mój ideał spędzania sezonu zimowego [...] pozostałabym tutaj kilka miesięcy i z pewnością odzyskałabym wesołość i prężność umysłu, które opuszczają mnie gdzie indziej. To tutaj można śle dzić rozwój sztuki i nauki w Niemczech. Muzea zawierają skarby, pracow nie budzą najwyższe zaciekawienie, malarze, poeci i uczeni są bardzo przy stępni. Towarzystwo jest uprzejmie miłe, arystokratyczne, z niewielką domieszką elementów francuskich, co w małej dozie niczego nie psuje, a roz mowom nadaje swobodę i życie. Podejmują mnie tu nadzwyczajnie i u dwo ru, i w mieście: król Max wydał dla mnie uroczy obiad w swoim Winter Garden i na jego rozkaz wystawiono Lohengrina [...] Poznałam Kaulbacha, nie było to łatwe, gdyż ma opinię kapryśnego, przyjął mnie cudownie i czę sto go odwiedzam w jego pracowni, pełnej arcydzieł. Moim zdaniem jest to największy współczesny malarz. Poezja i śmiałość jego koncepcji nie mają sobie równych: piękno rysunku każe wspomnieć, że jego kolory są może blade, ale wina to szkoły niemieckiej oraz szarego nieba, które wisi nad na szymi głowami. Pan Klenze jest również człowiekiem bardzo inteligen tnym.9
Pochwałę dla miasta wyraził w liście do rodziców Maksy milian Gierymski, bezpośrednio po przyjeździe na studia:
Otóż i jestem u celu moich dążeń dotychczasowych w owych Atenach dzisiejszych sztuki, tyle osławionych przez podróżujących artystów i ama torów. Wszędzie, dokąd okiem rzucić, widać wybitne piętno tego chara kterystycznego grodu: wszystko tutaj tchnie sztuką i żyje z nią w najściślej szych stosunkach, nic dziwnego znaleźć pyszną freskę lub artystyczną rzeźbę, nawet nad prostym szynkiem lub piwiarnią - cóż powiedzieć o galeriach!10 

 

 


 

 

 

1 Album l´ubelski, rysunek z natury A. Lerue, poszyt I, Warszawa 1857. Biblioteka im. H. Łopacińskiego w Lublinie.
2 B. Grzegorzewie z, Władysław Czachórski, praca magisterska, KUL, Lublin 1974, s. 7.
3 Ibid.
4H. Piątkowski, Władysław Czachórski, Warszawa 1927, s. 12. 5 M. Andrzejczak, Pro Fide, Regę et Legę, Lublin 2000, s. 32.
7 B. G r z e g o r z e w i c z, op. cit. "Ibid.
9 S. S z e n i c, Maria Kalergis, Warszawa 1963, s. 278.
10 M. i A. G i e ry m s cy, Listy i notatki, Wrocław 1973, s. 2.
13 Ibid.
14 J. Fałat, Pamiętnik, Warszawa 1935, s. 80.
15 M. Ejsmondowa, Na szerokim świecie - malarze u dworu, „Tygod nik Ilustrowany" 1910, nr 1, s. 12.
16 M. Ejsmondowa, Książę Luitpold i artyści polscy w Monachium,„Tygodnik Ilustrowany" 1913, nr 2, s. 27-28."M.Trzebiński, Pamiętnik malarza, Wrocław 1958, s. 76.
18 J. Rosen, op. cit,, s. 28.
19 S. Witkiewicz, Monografie artystyczne, t. 2, cz. 1, Kraków 1971 s. 300.
20 Muzeum Narodowe w Warszawie. Grafika Polska. Zbiory Graficzne nr 15165.
21 H. Piątkowski, op. cit., s. 21.
22 List do Konstantego Dzbańskiego z 25 IV 1874 r., Biblioteka Ossolineum.
23 List do rodziców z 8 IV 1871. Własność B. Grzegorzewicz.
24 Artyści polscy w środowisku monachijskim w latach 1828-1914. Mate riały źródłowe, oprać. H. Stępień, M. Liczbińska, Kraków 1994, s. 124.
25 H. P i ą t k o w s k i, Polskie malarstwo współczesne, Petersburg 1895, s. 168: „Gdym przybył do Monachium w roku 1872, zastałem Czachórskie go jako jednego z nazdolniejszych uczniów głośnej szkoły Pilotego. Zdobył on już poprzednio kilka medali - wśród nich srebrny medal w szkole Wag nera za Starego Tyrolczyka".
27 List do rodziców z 26 III 1872. Własność prywatna. Ibid.
28 Polski słownik biograficzny, t. 31, z. 4, Kraków 1989, s. 630.
29 B. Grzegorzewicz (op. cit., s. 44) zaznaczyła: „Rómerowie znali ojca Czachórskiego, którego często przez malarza pozdrawiali, a Alfred przesłał mu w maju 1872 r. akwafortę, przedstawiającą architekturę Wilna".
30 „Czas" 1872, nr 116, s. 3; „Tygodnik Ilustrowany" 1872, II p., s. 91 [w:] B. Grzegorzewicz, op. cit., s. 32.
31 List z 26 III 1872. Własność prywatna.
32 List do rodziców z kwietnia 1872 r., [w:] B. Grzegorzewicz, op.
cit., s. 43.
33 H. Piątkowski, op. cit., s. 21. H. Piątkowski, Polskie malarstwo współczesne, s. 169. List do rodziców z 13 IV 1872 r. Własność prywatna. „Kłosy" 1873, nr 396 (18/30 I).
37 A. Ryszkiewicz, J. Dąbrowski, Szekspir w plastyce polskiej,Wrocław 1965, s. 23.
44 A. Ryszkiewicz, J. Dąbrowski, op. cit., s. 35.
45 E. Charazińska, Teatr w teatrze, „Gazeta Antykwaryczna" 2001, nr 6, s. 12.
46 S. Witkiewicz, op. cit., t. 2, cz. 2, s. 299.
47 Katalog Wystawy Sztuki Polskiej, nr 1487, Lwów 1894, s. 348.
48 H.Piątkowski, Władysław Czachórski, s. 15. Ibid., s. 22.
49 D. Kubacka, Kalendarium życia i twórczości Władysława Czachór skiego. Katalog wystawy, Lublin 2001, s. 23. 51 L. L a m e ń s k i, op. cit., s. 13.
A. Ryszkiewic z, J. Dąbrowski, op. cit., s. 84. Ibid., s. 85.
54Ibid., s. 101.
55 Polski słownik biograficzny, t. 1, Wrocław 1989, s. 265.
56 H. Piątkowski, Władysław Czach&∓o´a∓cute;rski, s. 22.
"Ibid., s. 22.

 

Powrót do - SPIS TREŚCI >> 

Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 22
· Najnowszy użytkownik: doterlepu1976
TPG - ORGANIZACYJNE
CELE TOWARZYSTWA
ZARZĄD
STATUT
DOKUMENTY TPG
KORESPONDENCJA
WYDARZENIA

GAZ ŁUPKOWY
WYSTAWY
KONKURSY
DOŻYNKI GMINNE
ZJAZDY ABSOLWENTÓW LO
WYDARZENIA 2005
WYDARZENIA 2006
WYDARZENIA 2007
WYDARZENIA 2008
WYDARZENIA 2009
WYDARZENIA 2011
WYDARZENIA 2014


 

GRABOWIEC
WZMIANKI HISTORYCZNE
JUBILEUSZE I ROCZNICE
IZBA PAMIĘCI
TWÓRCA LUDOWY
NOCLEGI
STOWRZYSZENIE ABSOLW. LO
GRABOWIEC Z LOTU PTAKA
SKOROWIDZE AKT METRYKALNYCH
ROZKŁAD JAZDY BUS..
RESTAURACJA 'AMELIA'

Z ARCHIWUM KLISZ FOTOGRAFICZNYCH

GMINA GRABOWIEC
MAPA GMINY
PLANY ROZWOJU GMINY
STRATEGIA ROZWOJU GMINY
W MEDIACH O GMINIE
PARAFIA GRABOWIEC
PARAFIA TUCZĘPY
WSPOMNIENIA
HONOROWY OBYWATEL
ZASŁUŻONY OBYWATEL
KOŁO PSZCZELARZY
CMENTARZE
REZERWATY I PARKI
FOTO-GALERIA
FOTOREPORTAŻ
LUDZIE Z PASJĄ
FOTKI TADEUSZA KĄKOLA

GRABOWIEC W INTERNECIE

WSPÓŁDZIAŁAMY

Wygenerowano w sekund: 0.01 trulib.blogspot.com