03 Lipiec 2022 05:19
Nawigacja
Artykuły » SIEDEM WIEKÓW GRABOWCA » SIEDEM WIEKÓW GRABOWCA - ROZDZIAŁ VII
SIEDEM WIEKÓW GRABOWCA - ROZDZIAŁ VII

SPIS TREŚCI:

- Tytułowa, Wstęp
Rozdziały:
 
- I Najdawniejszy Grabowiec (1268-1447)

- II Dzieje miasta na przełomie wieków (1447 –1650)
- III Grabowiec u schyłku dawnej Rzeczypospolitej
- IV Miasto rządowe w zaborze austriackim (1772-1809)
- V Miasto prywatne w Księstwie Warszawskim (1809-1814)
- VI Zamiana miasta Grabowca na osadę (1815-1918)
- VII Międzywojenne dzieje Grabowca (1918-1939)
- VIII (W latach II wojny i okupacji (1939-1944)
- IX Grabowiec w Polsce Ludowej (1944-1989)
- X Zakończenie

- Aneks - Komentarz wydawcy
- Aneks - Dokumenty z lat 1447-1869 - cz.I
- Aneks - Dokumenty z lat 1447-1869 - cz.II
- Aneks - Dokumenty z lat 1447-1869 - cz.III
- Kadencje burmistrzów grabowieckich (1643-1829)
- Mieszkańcy polegli w latach 1944-1946
- Bibliografia
- Spis ilustracji

 


 VII. Międzywojenne dzieje Grabowca (1918-1939)

Siedziba Urzędu Gminy.
Handel i rzemiosło.
Powołanie Kasy Pożyczkowej.
Służba zdrowia.
Oświata.
Stosunki wyznaniowe.
Organizacje spoleczno-polityczne.
Dzwon „Mikołaj".
Dom Ludowy.
Spółdzielnia Spożywców.
Społeczność żydowska.
Działania wojenne we wrześniu 1939 r.

 




Listopad 1918 r. przyniósł niepodległość państwa polskiego. Dla Grabowca skończyły się lata zaboru rosyjskiego, okupacji austriackiej i wojny. W nowy etap rozwoju weszła jednak osada z olbrzymimi problemami ekonomicznymi, społecznymi, politycznymi i komunalnymi. Drewniana zabudowa koncentrowała się wokół Rynku i ulic do niego przyległych. W centrum Rynku znajdował się parterowy murowany Ratusz, mieszczący jednakże tylko sklepy różnych branż. Urząd Gminy mieścił się przy ulicy Wojsławskiej, w budynku wzniesionym na przełomie XIX i XX w., a pierwszym wójtem po wyzwoleniu był Jan Ciszewski \ mieszkaniec ulicy Poprzecznej, sekretarzem zaś — Stefan Jaźwiński •.
Podstawą rozwoju osady był budżet, który w okresie międzywojennym powoli zwiększał się. Był jednak zbyt niski, by można było dokonać ważniejszych zmian gospodarczych. Tymczasem położona w dolinie osada tonęła, w okresie wiosny i jesieni, w błocie. Drogę bitą, łączącą osadę z Hrubieszowem (wówczas miasto powiatowe) zaczęto budować w 1927 r., gdy Powiatowa Ko munalna Kasa Oszczędności udzieliła Urzędowi Gminy kredytu w wysokości 148 644 złotych, ze spłatą w ciągu dwóch lat W ramach tego kredytu Wydział Powiatowej Kasy Oszczędności, z własnych funduszy, pokrył koszt budowy odcinka: przedmieścia Dworzysko, ulica Wojsławska, przedmieście Góra, Bereść; gmina spłacała ten dług ratami przez trzy lata 3.Z sum budżetowych przeznaczonych na gospodarkę komunal na znaczne kwoty wykorzystano na układanie drewnianych kładek jako chodników wzdłuż ulicy Wojsławskiej (od Urzędu Gminy), wokół rynkowych podcieni, wzdłuż ulicy Skierbieszow-skiej oraz na grobli łączącej osadę z przedmieściem Góra i Soł tysami Łanowymi. Były to jednak inwestycje nietrwałe, chociaż wymagające sporych nakładów.
Ludność osady Grabowiec zajmowała się handlem, rzemiosłem i rolnictwem. Handel i kupiectwo było niemal całkowicie w rękach żydowskich — tylko dwa sklepy kolonialne prowadzili: Bolesław Gorczyński i Edward Dwojakowski. Wyłącznie Żydzi trudnili się również skupem zboża i płodów rolnych, nie zajmując się wszakże skupem trzody chlewnej.
Rzemiosło grabowieckie skupili w swych rękach przedstawiciele ludności chrześcijańskiej. Charakteryzowało się ono typową dla małych miejscowości znaczną liczebnością i wielokierun-kowością. Na terenie osady były zatem warsztaty rzemieślnicze reprezentujące około 14 różnych specjalności, m. in.:
— warsztaty ślusarskie, które prowadzili: Alfons Mitrocki, Stanisław Czechowski, Jan Kasprowicz
— przy ul. Wojsławskiej, Karol Jackowski, Jan Chwedyk — na przedmieściu Bronisławka;
— warsztaty rymarskie, które prowadzili: Sergiusz Lewczuk, Zygmunt Kalisz, Julian Heczuń, Jakub Kulik, Wincenty Kołtun,
— warsztaty kowalskie, które prowadzili: Wincenty Krawczuk, Bolesław Pedowski, Antoni Undfantowicz, Dymitr Kaczor, Franciszek Nowicki, Jan Kontek, Jakub Chodun;
— warsztaty szewskie, które prowadzili: Władysław Trójanowski. Józef Wolski, Władysław Matysiak, Jan Solarski, Bazyli Sawiniec, Michał Pawłowski, Eugeniusz Rybka, Aleksander Otrocki, Stanisław Sankowski, Tadeusz Osmólski, Edward Soroka i Wacław Ciszewski;
— warsztaty kamasznicze prowadzili: Józef Goraj, Mikołaj Grudniak i Edward Prystupa;
— warsztaty stelmachowskie prowadzili: Bronisław Gąsior, Antoni Otrocki i Józef Otrocki;
— rzemiosło stolarskie uprawiali: Stanisław Cherka, Michał Jarosz, Bolesław Kalisz, Franciszek Kamiński, Michał Margol, Jan Sieczkowski, Bronisław Surma i Henryk Zieliński;
— pracownie krawieckie prowadzili: Jan Bondyra, Maria Hładkie-wicz. Janina Jaślikowska, Maria Kostrubiec, Eugenia Kozłowska, Stanisław Orzechowski, Aniela Surma, Edward Szemiot;
— usługi kołodziejskie prowadzili: Jan Boczkowski, Stanisław Spie-rzak;
— usługi murarskie prowadzili: Antoni Janiuk, Józef Janiuk, Feliks Sieczkowski, Piotr Swiątecki i Witalis Zaręba;
— masarstwo prowadzili: Stanisław Koprowski, Kazimierz Kobylań-ski, Wasyl Różański i Michał Rybka;
— piekarnie posiadali: Bolesław Gorczyński i Franciszek Poznański;
— usługi fryzjerskie wykonywali: Longin Boniecki i Paweł Kraszkiewicz;
— zakład fotograficzny prowadził Leon Sokołowski
Rzemieślnicy żydowscy: krawcy, kamasznicy, szewcy oraz rzeźnicy i piekarze prowadzili działalność wyłącznie dla potrzeb własnej społeczności. Dotyczyło to zwłaszcza rzeźników i piekarzy.
Duża liczba warsztatów rzemieślniczych nie sprzyjała rozwojowi Grabowca. Ograniczała możliwość zbytu towarów i wyrobów, świadczenie usług oraz powodowała stałe ubożenie ludności osady. Pewną poprawę przyniosły dopiero lata trzydzieste. 23 lutego 1927 r. powstała (z siedzibą w Ornatowicach) Kasa Pożyczkowo-Oszczędnościowa, zwana Kasą Stefczyka, która objęła swoją działalnością całą ówczesną gminę. Działał w niej Jan Wrzyszcz. Z jej składek udzielono rzemiosłu kredytu w wysokości 5 tyś. złotych.
Zdrowie mieszkańców Grabowca powierzono pieczy lekarza wojskowego byłej armii carskiej ppłk. Włodzimierza Stankowa, doktora Salza oraz akuszerek: Antoniny Lacmańskiej i Leokadii Romskiej. W leki zaopatrywano się w aptece Franciszka Szczecha, a w latach trzydziestych u Adama Brykalskiego przy ulicy Skierbieszowskiej, w nowo pobudowanym lokalu. Skład apteczny i drogerię otwarto dopiero w roku 1926.
Dla potrzeb zwierząt pobudowano lecznicę, której długoletnim kierownikiem był lekarz weterynarii, Lutnicki. O jej potrzebie świadczy najlepiej wzrastająca liczba pacjentów, w latach 1933—1934 było ich 109, w latach 1934—1935 — aż 241 5.
Nauczanie w osadzie prowadzono w siedmioklasowej Szkole Powszechnej. Dzieci uczyły się w nie sąsiadujących czterech lokalach, m. in. przy ulicy Skierbieszowskiej i Koziej, w warunkach nie sprzyjających kształceniu. Ponadto duża odległość sprawiała trudności nauczycielom w punktualnym rozpoczynaniu kolejnych lekcji — jeden nauczyciel prowadził lekcje w wielu klasach.
W pierwszym dziesięcioleciu po odzyskaniu niepodległości nauczycielami szkoły byli: kierownik Alojzy Spaltestein, jego żona Julia, Jan Ślązak i jego żona Stefania, Helena Ficińska, Stanisława Ohlówna, Leon Wójtowicz, uczęszczało zaś 400 dzieci.
Poprawie sytuacji lokalowej miała służyć adaptacja opuszczonych budynków parafii prawosławnej oraz sad i ogród, przydzielone szkole przez Okręgowy Urząd Ziemski w Lublinie. Tymczasem cerkiew (dawny kościół pod wezwaniem św. Kajetana) do 1875 r. służąca unitom, na prośbę mieszkańców Grabowca, 19 października 1919 r., stała się kościołem szkolnym. Wyświęcenia dokonał miejscowy proboszcz, Julian Kiliński. Zgodę Kurii Biskupiej uzyskano argumentując, że w gminie Grabowiec, po masowym przejściu prawosławnych (unici sprzed 1875 r.) na katolicyzm w roku 1905 i wyjeździe w roku 1915 części ludności do Rosji wraz z cofającym się wojskiem, było już tylko 320 osób wyznania prawosławnego (gmina liczyła w tym czasie 8420 mieszkańców).
Poświęcenie kościoła spowodowało protest wyznawców prawosławia, którzy teraz przydzieleni zostali do parafii oddalonej 5 km od Grabowca, w Bereściu. W piśmie do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z kwietnia 1921 r. prawosławi domagali się przywrócenia cerkwi, argumentując, iż ta w Bereściu posiada nie usunięte uszkodzenia z okresu wojny".
Rektorem kościoła szkolnego, niezależnie od protestów prawosławnych, mianowano księdza Wojciecha Samoleja. Urząd Wojewódzki Lubelski 2 maja 1924 r. przydzielił mu 4 ha ziemi ornej, ogród owocowy i warzywny, dwa budynki gospodarcze oraz jako mieszkanie „popówkę" stojącą najbliżej kościoła. Proszono, by w „popówce" do września 1927 r. były trzy sale szkolne 7.
Ksiądz Samolej zamieszkał więc na plebanii, przy kościele parafialnym8, ponieważ w „popówce", prócz owych trzech sal szkolnych, pozostałe dwa pokoje i kuchnia zajęte były przez nauczyciel-i i stróża szkolnego oraz przeznaczone na kancelarie. 17 kwietnia 1926 r. w obecności przedstawiciela Urzędu Wojewódzkiego — Michała Pastuszaka, kuratora Okręgu Szkolnego Kazimierza Juszczakowskiego, inspektora szkolnego Wilhelma Gregera, prezesa dozoru szkolnego ks. Ludwika Wilgosza, wójta gminy Mikołaja Popka, radnego i członka dozoru Władysława Buczkow-skiego, sekretarza gminy Stefana Jaźwińskiego, kierownika szkoły Alojzego Spaltensteina zawarto porozumienie z Wojciechem Samolejem. Ksiądz Samolej w zamian za „popówke" przyjął budynek „diakówki" będący w lepszym stanie oraz należące do niej zabudowania gospodarcze. Zastrzegł sobie przy tym zmianę przydzielonych mu 4 ha ziemi ornej na pole położone bliżej osady. Ponadto zrezygnował przy „popówce" z sadu i ogrodu, aby umożliwić Urzędowi Gminnemu postawienie budynku szkoły w śródmieściu. Członkowie komisji stwierdzili bowiem, podczas wizji lokalnej, brak w centrum osady placu pod budowę szkoły. Zastanawiano się również, czy po przekazaniu dla potrzeb kościoła szkolnego i cmentarza 0,1466 ha, reszta sadu i ogrodu będzie wystarczającym placem pod budowę szkoły 9.
Trzy lata później sprawa placu skomplikowała się. Wojewoda lubelski, w piśmie z 10 października 1929 r., przedstawił biskupowi dwa wyciągi z uchwał Rady Gminnej w Grabowcu, w których proponowano zburzenie cerkwi dla celów szkoły. Takie rozwiązanie, zdaniem wojewody, osłabiłoby ataki nacjonalistów rusińskich spowodowane zlikwidowaniem cerkwi w Grabowcu. Biskup jednakże poinformowany przez ks. Bojarczuka, proboszcza grabowieckiego, o tym że do szkoły w osadzie uczęszcza 60 proc. dzieci żydowskich i mały procent prawosławnych, odmówił. Ponadto — zdaniem proboszcza — część społeczeństwa osady uważała, że kościół rektoralny jest niepotrzebny, bo istnieje parafialny. Mieszkańcy Grabowca nie pamiętali, że część z nich już dziesięć łat wcześniej (10 III 1919 r.) w swojej petycji zapewniała Kurię, że wyświęcona cerkiew służyć będzie dziatwie szkolnej jako dom boży, miejsce spełniania praktyk religijnych10. Już jednak w petycji z 7 lutego 1931 r. ta sama prawdopodobnie część ludności Grabowca poprosiła Kurię Biskupią o przekazanie placu przy kościółku na budowę szkoły. Informowała, że szkoła wraz z kościółkiem utworzą piękną całość i ustaną wreszcie wszelkie roszczenia do niego. Ponadto, że za plac kościelny Urząd Wojewódzki oddaje ziemię, więc straty materialnej nie będzie, a ksiądz (rektor) miałby mieszkanie blisko kościoła rektoralnego. Sprawa placu spowodowała również wielość głosów wśród księży. 12 stycznia 1931 r. biskup został poinformowany przez ks. Stanisława Kozyrę (następca Samoleja) o tym, że do Kurii ma przybyć delegacja z propozycją oddania placu w zamian za 5 mórg pola; sugerował też, że pod budowę szkoły można przeznaczyć Plac Trzech Krzyży w pobliżu Góry Zamkowej. Stanowisko odmienne zajął np. ks. Melchior Juściński, dziekan hrubieszowski. Uważał on, że na zamianę placu za 5 mórg ziemi można wyrazić zgodę, ale pod warunkiem, aby kościół został od przyszłej szkoły „wygrodzony". Swoje uwagi zgłosili również inspektor sanitarny i lekarz powiatowy.
Wszystkie dywagacje na temat placu przeznaczonego pod budowę szkoły przerwało polecenie z 11 maja 1931 r., skierowane do Urzędu Gminy w Grabowcu, przez Urząd Wojewódzki, w którym czytamy o nakazie odebrania kościołowi rektoralnemu o-grodu o powierzchni 0,6048 ha na cele szkolne. Polecenie to nie zostało uzgodnione z Kurią Biskupią (otrzymał je do wiadomości jedynie ks. Kozyra), wobec czego nie wyraziła ona zgody. Sugerowano, że szkoła byłaby w ten sposób dla dzieci żydowskich, a nadto zabranie ogrodu narusza stan posiadania Kościoła zagwarantowany konkordatem.
Nadzieję na zmianę stanowiska Kurii stwarzała wizytacja duszpasterska biskupa przeprowadzona w Grabowcu 30 maja 1931 r., ale do porozumienia nie doszło. W tej sytuacji, zgodnie z decyzją Urzędu Wojewódzkiego, wójt gminy i kierownik szkoły, w obecności inspektora majątków państwowych — Dąbrowy, rozpoczęli prace budowlane w ogrodzie przykościelnym. Biskup zaprotestował w Kuratorium Okręgu Szkolnego i u wojewody. Domaganie się tego placu przez grabowczan uznał za nieuzasadnione, prosił o wstrzymanie budowy i wskazywał na Plac Trzech Krzyży.
Tymczasem sytuacja w osadzie zaostrzyła się. Do Sądu Grodzkiego w Hrubieszowie wpłynął akt oskarżenia z 16 sierpnia 1931 r. przeciwko ks. Stanisławowi Kozyrze i Józefowi Tałajowi, w którym zarzucano im, że 7 sierpnia 1931 r. powyrywali paliki wbite na placu. Świadkami niszczenia palików byli Michał Ziarkiewicz, Piotr Nowicki i Ignacy Łukaszkiewicz, technik sejmiku hrubieszowskiego. Odpis aktu oskarżenia Sąd Grodzki przesiał 26 października 1931 r. do Kurii, z powiadomieniem o rozprawie wyznaczonej na 16 listopada w Grabowcu ". 28 sierpnia 1931 r. z raportem księdza Kozyry pojechał do lubelskiej Kurii Józef Tałaj. Informowano w nim biskupa, że grabowczanie z rozkazu wójta, zwieźli do szopy plebańskiej wagon wapna, wykopali dół w ogrodzie owocowym i lasowali w nim wapno. Tego samego dnia (być może poprzez Józefa Tałaja) ks. Kozyra zawiadomiony został przez Kurię, że wojewoda polecił wstrzymać roboty do czasu porozumienia się zwaśnionych, oraz, że odpowiedzialny za to jest starosta hrubieszowski. Ksiądz Kozyra powiadomiony też został o tym, że odtąd za sposób bycia i niewłaściwe metody nauczania będzie pełnił funkcję zarządcy kościoła (ze zwiększoną pensją). Prefektem szkolnym mianowano zaś księdza Edwarda Doleckiego Lubelskie władze duchowne podjęły również decyzję o przekazaniu kościoła św. Kajetana (rektoralnego) unitom. Poza Chełmszczyzną i powiatem hrubieszowskim, gdzie władze carskie w 1875 r. dokonały likwidacji kościoła grecko-katolickiego, wyznanie to przetrwało na terenach zaboru austriackiego, np. w Grabowcu nieliczni unici zbierali się na nabożeństwa w mieszkaniu prywatnym Kozłowskiego przy ulicy Koziej. Kościół rek-toralny oddano w administrację kapłanom ze zgromadzenia oo. Bazylianów we Lwowie. Przybyły do Grabowca 30 listopada 1931 r. ks. Andrzej Truch w liście podziękował następnie biskupowi za 400 zł, które ten przeznaczył na szaty i sprzęty kościelne 12. Żałował, że nie ma w kościółku ikonostasu, ale w zamian zbudował ołtarz w stylu wschodnim. Informował, że z otrzymanych «??0 zł, psalmiście, któremu powinien płacić 80 zł miesięcznie dal 30 zł, a ludzie dopełnili mu zbożem. Żalił się, że rodzice r.io byli zadowoleni z faktu, że ich dzieci chodziły na religię do księdza prefekta, ale również nie mają zaufania do niego samego, podejrzewając, że może zechce „przeciągnąć [dzieci] na polskie" i niemile widzą jego kontakty z księdzem proboszczem. Prosił o przysyłanie książek w języku polskim do podręcznej biblioteki i (co miesiąc) o kilkadziesiąt egzemplarzy polskich periodyków do bezpłatnego rozdania. Tłumaczył, że jego parafianie umieją czytać tylko po polsku, nieprzydatne są więc ukraińsko-katolickie książki, które otrzymał z Żółkwi. Na odwrocie tego listu zamieszczona jest kopia upoważnienia z 2 grudnia 1931 r., pozwalająca ks. Truchowi na poświęcenie ołtarza w kościele św. Kajetana.
Wiosną 1932 r. wymieniono korespondencje między wojewodą lubelskim i biskupem na temat placu przykościelnego. Stosownie do 24 artykułu konkordatu, zdaniem wojewody, nie należał on do kategorii tych gruntów, które mogłyby być brane pod uwagę jako uposażenie parafii rzymskokatolickich. Poza tym uwaażał, że wspólny powinien być interes kościoła i władz państwowych w podtrzymywaniu polskości na terenach narodowościowo mieszanych, a temu służy — jak wiadomo — w pierwszym rzędzie polska szkoła. Mimo tych racji wojewody biskup \v swojej odpowiedzi powołał się na Konstytucję oraz prawo własności kościoła św. Kajetana (od wieków) placu i ogrodu, które usiłuje mu się zabrać w imię Kościoła i Państwa.
Budowa gmachu szkolnego przeciągała się zatem głównie / braku zgody władz kościelnych. Stanowisko Kurii uległo jednakże zmianie na skutek prośby mieszkańców Grabowca. 12 czerwca 1933 r. prośbę oraz dołączony do niej plan podpisał wójt gminy, sekretarz i członkowie dozoru szkolnego. Jednocześnie przeproszono biskupa za przykrości, jakie go ongiś spotkały. 24 stycznia 1934 r. wysłano do Kurii wyciąg protokółu z posiedzenia dozoru (opiekun szkoły) — odbyło się 23 stycznia 1934 r. Pisano, że Związek Komunalny i starosta polecili Zarządowi Gminy i Dozorowi wyszukanie odpowiedniego placu pod budowę szkoły do 15 lutego 1934 r., a jako odpowiedni uważano plac przy kościele św. Kajetana i proszono o jego przydzielenie ze względu na zwiększającą się liczbę dzieci. Było ich w gminie 1146, a główny lokal szkolny miał 28 m kw. powierzchni (inne wypożyczano). Na każdą decyzję o rekompensacie władze szkolne zapowiadały wyrażenie swojej zgody. Odpowiedzią Kurii było upoważnienie przesiane ks. Józefowi Czarneckiemu (następcy Bojarczuka), proboszczowi grabowieckiemu, zezwalające na zawarcie umowy w sprawie zamiany placu na równoważny obiekt, według uznania proboszcza.
Próby przeciwdziałania ze strony unitów( wyjazd do Lublina Tałaja, Rybki, Ilczuka i Torby), skarga z 20 kwietnia 1934 r. informująca o pomiarze sadu i ogrodu w trzecim dniu Wielkanocy i na ks. Czarneckiego, który miał jakoby powiedzieć do mierzących: „tymczasem niech będzie zmierzone dotąd a jak się uspokoją zabierze się im po sam kościół" nie dały efektu. Nie pomogła też prośba 77 mieszkańców Góry Grabowiec i Bronisławki z 26 kwietnia 1934 r., by szkoła stanęła na Placu Trzech Krzyży pod Górą, a więc w miejscu dostępnym dla wszystkich dzieci z okolicy, wolnym od zabudowań gospodarczych i chlewów, które są w samej osadzie.
Regres w postawie Kurii uwidocznił się podczas pertraktacji j dodanie do już zmierzonego placu następnych 10 metrów, w celu postawienia budynku szkolnego frontem ku północy, bądź ku południowi. Problemem jednakże ważniejszym okazały się zabudowania „popówki", które 17 kwietnia 1926 r. ks. Samolej oddał na potrzeby szkoły. Teraz Związek Komunalny proponował, by parafia, z chwilą uzyskania tytułu własności „popówki" wydzierżawiła ją Samorządowi Szkolnemu, do czasu wybudowania drugiego budynku szkolnego w Grabowcu. Ksiądz Melchior Juszczynski, pośrednik między Związkiem Komunalnym a Kurią uznał owo rozwiązanie za właściwe. Nie podzielała jednak tego Kuria, traktująca „popówke" jako plebanię kościoła św. Kajetana. W liście z 6 czerwca 1934 r. ks. Hrynkiewicz pytał czy „stanie szkoła w ogrodzie, a jeśli tak, to kiedy, teraz czy po zbiorze plonów", chciał bowiem wybudować jesienią dom w sadzie, lub przenieść tam „diakówkę", w której mieszka, a od „popówki" i boiska szkolnego odseparować się parkanem i drzewami, chroniąc w ten sposób cerkiew od gwaru szkolnego 13.
Pertraktacje w sprawie placu kościelnego pod budowę szkoły uległy zerwaniu. Spowodowało to dalsze pogłębienie się międzywyznaniowego konfliktu w Grabowcu, co jeszcze ostrzej uwidoczniło się podczas uroczystości Bożego Ciała. Zapowiadano wystąpienia antykościelne, redukcję szkoły do czteroklasowej, zniszczenie ogrodu. Mytrofana Hrynkiewicza oskarżono o negatywny stosunek do szkoły polskiej, skrytykowano jego wypowiedzi na ten temat oraz artykuły w tygodniku katolickim „Prawda". Ksiądz Hrynkiewicz wobec tego wyjaśnił przed starostą, w jakich okolicznościach mówił o polskiej szkole. Skarżył się równocześnie na dozór szkolny i władze administracyjne, które ukarały go grzywną (300 złotych) za zerwanie kilku kwiatów z ogrodu szkolnego oraz odmówiły nauczania religii w szkole. Już jednak w liście z 28 stycznia 1935 r. czytamy o złagodzeniu konfliktu — o uczestnictwie księdza Czarneckiego w święceniu wody na Jordan oraz możliwości rozwiązania sprawy ogrodu pod budowę szkoły, jeśli uwzględni się przekazanie mu „popówki" oraz zmieni ówczesnego kierownika szkoły, Kazimierza Bednarza.
Na warunki proponowane przez ks. Hrynkiewicza biskup nie wyraził zgody, bojąc się jakichś nieprzewidzianych okoliczności 14. Pisząc do Kurii, 28 sierpnia 1935 r., z sanatorium w Truskawcu, doniósł jednak, że sprawa szkoły jest nadal aktualna. Ksiądz Czarnecki — według niego — na posiedzeniu Rady Gminnej informował, że ogród unicki jest w jego rozporządzeniu i może z nim robić co zechce. Tymczasem 19 sierpnia 1935 r., w piśmie do Kurii, sześciu mieszkańców Grabowca prosiło w imieniu wyznawców religii prawosławnej, by dawną cerkiew zwrócono prawosławnej ludności. Prośbę uzasadniali m. in. niewielką liczbą unitów w Grabowcu i podkreślali, że nie mają gdzie składać swych modłów pod przewodnictwem zakonnika — Antoniego Laszuka.
29 listopada 1935 r. prowincjał oo. Bazylianów we Lwowie, w porozumieniu z Kurią Biskupią w Lublinie, odwołał ks. Mytrofana Hrynkiewicza z Grabowca i skierował do Zamościa. W jego miejsce rektorem kościoła św. Kajetana i wikariuszem parafii katolickiej w Grabowcu dla ludności obrządku wschodniego został ks. Irenarcha Małaniak, również z zakonu oo. Bazylianów we Lwowie. Jednocześnie Wydział Powiatowy w Hrubieszowieza pośrednictwem ks. prałata Mełchiora Juścińskiego, przedstawił Kurii Biskupiej nowe warunki zamiany placu:
— za każdy metr kwadratowy (m. kw.) odstąpionego ogrodu i sadu kościelnego pod budowę szkoły, samorząd gminny w Grabowcu miał oddać parafii 2,5 m. kw. gruntu „piaskowiec",
— dom .,popówka", w którym mieściła się szkoła miał być oddany do dyspozycji parafii niezwłocznie po wybudowaniu szkoły przez Związek Międzykomunalny,
— dom „diakówka", który użytkował ks. rektor, po wybudowaniu szkoły w Grabowcu, miał być oddany do dyspozycji samorządu gminnego,
— od domu „diakówki" do placu oddanego pod budowę szkoły zapewnione miało być przejście przez plac, na którym mieściła się „po-pówka",
— na rozszerzenie cmentarza kościelnego z gruntu oddanego pod budowę szkoły wydzielona miała być przestrzeń 6 metrów szerokości przez całą głębokość parceli.
Propozycje Wydziału Powiatowego ks. Melchior Juściński przesłał do Kurii dnia 17 grudnia 1935 r., a 21 grudnia 1935 r. powiadomiono księdza dziekana, że biskup wyraził zgodę. Skończył się tym samym trwający 15 lat problem lokalizacji placu pod budynek siedmioklasowej Szkoły Powszechnej w Grabowcu i przed rokiem 1939 jednopiętrowy gmach szkoły stanął przy ulicy Wojsławskiej, w środku osady.
Spór o plac pod budowę szkoły jest przykładem międzywyznaniowych konfliktów, charakterystycznych dla małych miast wschodnich obszarów Polski, w tym i Grabowca. Obrazują je m. in. wspomniane tu już oraz inne listy pisane do władz zwierzchnich przez duszpasterzy: katolickiego — Jerzego Czarnec-kiego i greckokatolickiego — Irenarchy Małaniaka. 30 kwietnia 1936 r. np. ks. Czarnecki pisał, że w Grabowcu było w 1935 r. 110 unitów obrządku wschodniego, w tym 33 dorosłych i 77 dzieci do lat 14, a od 11 maja 1933 r. do l maja 1936 r. 36 wyznawców prawosławia przyjęło katolicyzm, nikt wiary w obrządku wschodnim, a 102 unitów przyjęło religię w obrządku łacin skim15. Z kolei ks. Małaniak skarżył się do biskupa (23 VI 1936 r.) na księdza Czarneckiego, uważając go za przeciwnika unii, na kierownika szkoły Stanisława Derkacza, że według niego, nie pozwala jakoby wymieniać na świadectwach religii greckokatolickiej, tylko prawosławną. Informował, że duchowny prawosławny pragnie zamiany kościółka unitów na cerkiew.
Wiele wspólnych obrzędów kościelnych łączyło wyznanie grecko-katolickie z katolickim. W dwudziestoleciu międzywojennym jednakże zarysowały się wyraźnie tendencje nacjonalistyczne wśród wyznawców religii greckokatolickiej. Skłaniał się do nich również lwowski metropolita obrządku greckokatolickiego, arcybiskup Andrzej Szeptycki, co niewątpliwie wpłynęło na postawę zwolenników prawosławia oraz niektórych unitów w Grabowcu.

Ciag dalszy rozdziału VII >>

 

Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 22
· Najnowszy użytkownik: doterlepu1976
TPG - ORGANIZACYJNE
CELE TOWARZYSTWA
ZARZĄD
STATUT
DOKUMENTY TPG
KORESPONDENCJA
WYDARZENIA

GAZ ŁUPKOWY
WYSTAWY
KONKURSY
DOŻYNKI GMINNE
ZJAZDY ABSOLWENTÓW LO
WYDARZENIA 2005
WYDARZENIA 2006
WYDARZENIA 2007
WYDARZENIA 2008
WYDARZENIA 2009
WYDARZENIA 2011
WYDARZENIA 2014


 

GRABOWIEC
WZMIANKI HISTORYCZNE
JUBILEUSZE I ROCZNICE
IZBA PAMIĘCI
TWÓRCA LUDOWY
NOCLEGI
STOWRZYSZENIE ABSOLW. LO
GRABOWIEC Z LOTU PTAKA
SKOROWIDZE AKT METRYKALNYCH
ROZKŁAD JAZDY BUS..
RESTAURACJA 'AMELIA'

Z ARCHIWUM KLISZ FOTOGRAFICZNYCH

GMINA GRABOWIEC
MAPA GMINY
PLANY ROZWOJU GMINY
STRATEGIA ROZWOJU GMINY
W MEDIACH O GMINIE
PARAFIA GRABOWIEC
PARAFIA TUCZĘPY
WSPOMNIENIA
HONOROWY OBYWATEL
ZASŁUŻONY OBYWATEL
KOŁO PSZCZELARZY
CMENTARZE
REZERWATY I PARKI
FOTO-GALERIA
FOTOREPORTAŻ
LUDZIE Z PASJĄ
FOTKI TADEUSZA KĄKOLA

GRABOWIEC W INTERNECIE

WSPÓŁDZIAŁAMY

Wygenerowano w sekund: 0.01 trulib.blogspot.com